czwartek, 17 lipca 2014

Rozdział 11

Wychodzę z hotelu. Znalazłam w Internecie ogłoszenie mieszkania. Chcę je wynająć. Nie jest duże, ale bardzo ładne Udaje mi się dogadać z miłą kobietą. Podpisuję umowę i zaczynam kompletować meble. Uczę się też włoskiego Znajduję również dobrze płatną pracę. Układam sobie jakoś życie Nawet Niall do mnie nie raz dzwonił. Robię wszystko aby dziennikarze mnie nie poznali. Dotykam już lekko widocznego brzuszka.
- Będziemy sobie sami radzić- ubieram luźny sweter. Harry'ego. Parę jego rzeczy wzięłam ze sobą. Mam nadzieję że nie jest zły. Wychodzę z mieszkania i idę na USG. Jestem ciekawa jaka płeć mojego dziecka. Wchodzę do lekarza. Moja doktor jest bardzo miła. I mówi po angielsku.
- Co będę mieć? - pytam.
- Syn.
Uśmiecham się. Syn. Synek. Dostaję recepty i wychodzę. Idę przez park i patrzę na wydruk. Niechcący na kogoś wpadam.
- Przepraszam - mówię po angielsku i omijam osobę.
- Alison...
Zatrzymuje się prostując. Nie mogę uwierzyć, że to Harry. Kręcę głowa. Może jednak mnie nie poznał.
- Ali...- Łzy zbierają się w moich oczach Odwracam się bardzo powoli.
- Co. Ty. Tu. Robisz?
- Miałem spotkanie.- Uważnie mi się przygląda.- Dlaczego wyjechałaś?
- Bo..tak. - poprawiam sweter.
- No tak. Dobry powód. Cokolwiek dla ciebie znaczyłem.
- Nie mów tak - mój głos drży. - Kocham cię.
- To byś nie odeszła. Nie zostawiła mnie.
- To nie takie łatwe. Kocham cię ale nie mogę tak bo ..naprawdę nie mogę.
- Nie możesz. Nie należy mi się chociaż to.
- Zdradziłam cię. - mówię i odwracam się. Nie mogę mu dłużej patrzeć w oczy.
- Z Niallem?- Nie odpowiadam. Szybko idę do domu.
- Zaczekaj- łapie mnie za rękę.- Niall mi powiedział. Zdążyłem się z tym pogodzić.
- Ale ja się z tym nie pogodziłam. Przepraszam.
- Tylko dlatego wyjechałaś?
- Mniej więcej. Nie chciałam cię dłużej okłamywać a gdybym ci powiedziała i tak bym cię straciła
- Skąd wiesz? Naprawdę cię kocham. Dlatego to boli, ale bez ciebie życie boli jeszcze bardziej.
- Co? Powinieneś ..nie wiem znienawidzić
- Ale nie potrafię. Próbowałem, ale nie potrafię. - Płaczę i ocieram łzy. Bierze moją twarz w dłonie.
- Nie możesz mnie kochać. - prawie nie mogę złapać powietrza.
- Nie pozwalasz mi?
Biorę go za rękę i ciągnę do domu. Zamykam za nami drzwi. Biorę głęboki oddech i podnoszę sweter razem z bluzką. Patrzy na mnie zaszokowany
- Dlatego nie możesz.
- Nie mogę bo jesteś w ciąży?
- Bo nie wiem z kim.
- Mnie to nie interesuje. Chyba, że mnie nie kochasz, to po prostu wyjdę.
- Harry, kocham cię.
- Nie widzę problemów.- Przyciąga mnie do siebie.
- Ja..jak to?
- Kocham cię. Wariowałem przez ostatnie miesiące.
- Naprawdę ci to nie przeszkadza?
- Nie.- Uśmiecham się. Jestem okropnie. szczęśliwa.
 - A gdy będzie jego to mnie nie zostawisz?
- Nie zostawię. - Całuję go namiętnie w usta. Tęskniłam. Obejmuje mnie mocno. - Proszę nie odchodź już
- Już nigdy.
Całuje mnie w usta. Oddaję pocałunek. Ciągle się uśmiecham.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też kocham.
- Chłopiec czy dziewczynka?
- Chłopiec.
- Szkoda że nie mała księżniczka
- No niestety. Książę.
- Też fajnie
Całuję go. Całuję go ci chwila nie mogąc się nacieszyć moim kochaniem. On tu jest. Wybaczył mi. Siedzimy na sofie. Całuje mój brzuch. Jest taki uroczy. Wsuwam palce w jego włosy i śmieje się.
- Czyli w 50% on jest mój.
- Tak.
- Tyle mi wystarczy
Głaszczę jego policzek. Jest wspaniały.
- wrócimy do domu?
- Ja ...ale tam jest Niall.
- To może mały domek w cichym miejscu.
- Eh, Hazz ja mu w końcu muszę powiedzieć.
- Wcale nie
- Muszę.
- Dla mnie to jest mój syn.- Kładzie rękę na moim brzuchu.  - Co myślisz o imieniu Tobby?
- Genialne. Naprawdę ładne. - całuję go w policzek.
- Tobby Styles
- Tak. Mam nadzieję.
- Oczywiście że tak
- Skarbie ale nie chcę już kłamać. Powiem mu. Jak potem to będzie jego dziecko to jeśli będzie chciał to będzie się z nim spotykał. Ale to ty będziesz jego tatą dobrze?
- Dobrze. Ty decydujesz.
- Kocham cię - łącze nasze usta. Oddaje moje pocałunki. Wracamy do Londynu. Jedziemy razem do wytwórni. Harry trzyma mnie za rękę. Idziemy do sekretarki. Wtulam się w niego.
- Jest Niall? - pyta.
- Jest.
- Możemy?
- Oczywiście
Idziemy do windy. Stoję wtulona w Harry"ego gdy jedziemy na górę . Wchodzimy do gabinetu Nialla.
- O cześć
- Cześć. Możemy? - ja nie mam odwagi się odzywać.
- Tak. Miło cię widzieć Alison
- Cześć... Musisz coś wiedzieć. - rozpinam płaszcz a harry mi go zdejmuje. Niall patrzy na mnie zaszokowany.
- Moje?
- Możliwe. - kładę dłoń na brzuszku.
- I czego ode mnie oczekujesz?
- Niczego. - odpowiadam i zaczyna we mnie buzować złość. - Może cię to kurwa zainteresuje. Ale jak nie to płakać nie będę. - warczę zdenerwowana.
- Ojcostwo nie jest moim marzeniem
- Naprawdę? Oh Boże a się łudziłam - nigdy nie użyłam tyle sarkazmu jestem okropnie zdenerwowana. Boli mnie brzuch.
- Jesteś dupkiem Horan- Harry podchodzi do niego i łapie za marynarkę.
- Wiesz to nie od dawna. Ale ty będziesz cudownym tatusiem.
- Tak. A ty zawsze będziesz sam. Miłej zabawy w swoim królestwie.
- Harry proszę chodź. Boli.
- Już skarbie. - Puszcza go i opiekuńczo obejmuje mnie ramionami. Chcę stąd wyjść. Głęboko oddycham. Idziemy do windy.
- boże z kim ja sypiałam.
- On taki jest, zawsze był, nie bez powodu cię ostrzegłem
- Harry przepraszam. Naprawdę.
- Już dobrze.- Obejmuje mnie.
Wracamy do domu. Zostawia mnie bo jedzie załatwić sprawy szybko w firmie. Robię kolację. Ubieram białą sukienkę która ładnie opina mój brzuch. W sypialni palą się same świeczki.
- Hej, co powiecie na pizzę. Bo padam i jestem głodny. Przepraszam, że tak długo.
Śmieję się do siebie i idę do holu.
- Wow...
- zjesz ze mną na kolację?
-tak. Bardzo chętnie.
- Wiec chodź. - wyciągam do niego rękę. Idziemy do jadalni. Siadamy do kolacji.
- Tęskniłem za tym.
Uśmiecham się do niego. Ja też. Jemy w miłej atmosferze. Harry opowiada mi o Thomasie.
- Pilnowałem tej dwójki cały tydzień.  To fajne. Nawet te ślinienie koszulki i to mojej.
- Ty będziesz świetnym ojcem. Nasz Tobby ma szczęście.
- Będę się starał. Nauczę go grać w piłkę i na fortepianie. - Biorę go za rękę. Kładę ją na brzuchu. Mały się kręci. Harry uśmiecha się do mnie.- Nie ważne że on go nie chce. Ja chce tego malucha i to bardzo.
Odwzajemniam uśmiech. Pochylam się i go całuję. To delikatny i czuły pocałunek. Wstaje od stołu. Biorę go za rękę i idziemy na górę. Wchodzimy do sypialni. Zamykam za nami drzwi.
- romantycznie tu.
- Chciałam żeby tak było.
- Nigdy się dla ciebie nie starałem.
- Nie prawda. - kładę mu dłonie na torsie.
- Trochę późno zacząłem, ale to zmienię.
- Kocham cię takiego.
Uśmiecha się do mnie i czule mnie całuje. Wszystko dzieje się tak powoli. Jest mi tak dobrze. Tak bardzo mi go brakowało. Tęskniłam za nim. Leżymy na łóżku Harry trzyma rękę  na moim brzuchu.
- Czy kiedyś będziemy mieli córeczkę? -pyta, a na dźwięk jego głosu mały już się tak nie kręci.
- Nawet dwie jak się postarasz - uśmiecham się. - Lubi twój głos.
- Czemu tak uważasz? I ja zawsze się staram
- jest spokojny gdy mówisz
- To będę mówić częściej, żeby dawał ci spać.
- Dziękuję.
- Dla ciebie wszystko. Hej mały, tu tatuś.
Śmieję się. Jest słodki. Bawię się jego loczkami
- Musisz dać mamie pospać.
- Koniecznie.
- cii  ja mówię. Zrobiłem sobie listę co będę robić. Będę śpiewał ci kołysanki, wychodził na spacery i mniej pracował.
Ja sama słuchając go zaczynam zasypiać. Uśmiecham się i odpływam. Budzę się taka wyspana. Chociaż miałam zły sen. Moja córka spotykał się z Niallem. W życiu Nigdy bym na to nie pozwoliła. Harry śpi z głową obok mojego brzuszka. Ciekawe ile tak mówił.
- Kochanie.  - całuję go we włosy.
- Tak?- otwiera jedno oko.
- Musisz mnie puścić.
- Czemu?
- Siusiu. I jeść.
- Już puszczam
Wstaje i ubieram jego koszule. Idę do łazienki. Jak wracam Harry'ego nie ma już w sypialni. Schodzę na dół. Moje kochanie stoi w kuchni i szykuje śniadanie.
- Co byś zjadła kochanie?- pyta odwracając się do mnie. Uśmiecham się i myślę na co mam ochotę.
- Może naleśniki? - przytulam się.
- Oczywiście. Będą naleśniki.
- Wiesz że cię kocham ? Bardzo
- Też cię kocham.- Palcami dotyka mojego policzka.- Bardzo cię kocham
- Dziękuję że jesteś. - całuję go delikatnie .
- Chcę być, więc jestem i dopóki mi pozwolisz to będę.
- Na zawsze.- Uśmiecha się do mnie i całuje.
 - To co robię te naleśniki.
- Pomogę ci.
Oboje zabieramy się za gotowanie. Gdy jest gotowe jemy nasze słodkie śniadanie. Nasz posiłek przerywa telefon.
- No hej Lou.... chora?... oczywiście że przyjadę... tak zajmę się maluchami... no już się zbieram...
Piję herbatę patrząc na niego.
- Jedziesz do Suzi? Może ci pomogę?
- Gdybyś mogła. Kate chora do szpitala ją położyli.
- Co się jej stało?
- No właśnie nie wiem dokładnie. Lou był roztrzęsiony.
- Gorzej jak to będzie coś poważnego.
- Tak. - Harry zrobił się taki smutny.
- Ale na pewno będzie dobrze
Kiwa głową w zamyśleniu. Przytulam go i całuję w policzek. Idziemy się ubrać i jedziemy do Doncaster. Harry z Louisem rozmawiają w ogrodzie a ja siedzę z dzieciakami. Są takie słodkie. Thomas jest już dość duży.
- Dzięki że zostaniecie-  mówi Lou.- Gratulacje.
- Ee..dzięki. - przytulam dziewczynkę. Zastanawiam się po kim ma zielone oczka.
- Chyba podobna do twojej żony - mówię.
- Eee... tak.
Patrzę na jego zmieszanie i nie rozumiem. Całuje małą w czoło i wychodzi.
- O co chodzi? - pytam Harry'ego.
- O nic. Chodź do wujka.
- aha..- daję smoczek Tomowi. Harry tylu ją do siebie.
- zjemy coś maluchu?
- Chcę spać.
- To idziemy spać.- Razem idą na górę.
Karmię mlekiem małego i tez usypiam. Harry wraca do salonu.
- Śpi?
- Tak.
- To dobrze.
Siada obok mnie i całuje w policzek. Przytulam się do niego uśmiechnięta. Całuje mnie po głowie
Znów czuję jak mały daje się we znaki. Uwielbia się przewracać. To się nazywa wiercipięta.
- Wolałabym go już urodzić.
- Jeszcze musisz poczekać.
- Jestem cierpliwa.
- To dobrze.
- Może wrócę do pracy w szkole.
- Albo zostaniesz w domu.
- Harry.
- Co?
- Mi się nudzi w domu.
- Za parę miesięcy będziesz marzyć  o nudzie
- Za parę miesięcy.
- Ja ci nie zabronię, ale też nie każe.
- Dziękuję. Ja też chcę zarabiać.
- Dobrze. Wróć do pracy.- Całuje mnie w usta. Uśmiecham się oddając pocałunek. Układa mnie na poduszkach kanapy i całuje po szyi. Przymykam oczy bo to bardzo przyjemne. On o tym wie, że to moje czułe miejsce.
- Wujku- z góry dobiega płacz. Harry zrywa się na zawołanie. Idę z nim na górę. Mężczyzna bierze na ręce płacząca dziewczynkę. Tuli ja do siebie próbując uspokoić. Mrużę oczy widząc ich podobieństwo
- Wujek już jest.- całuje ją w główkę.
- Pośpiewaj jej - mówię i wychodzę Coś mi nie gra. Słyszę jak cicho śpiewa. Schodzę na dół. Do domu wraca Louis.
- Cześć - mówię.
- Hej. Jedliście coś?
-  Nie, Harry usypia małą.
- Aa... zaraz zrobię obiad.
- Pomogę ci
- Jasne. - Idziemy do kuchni. Razem przygotowujemy obiad Lou jest strasznie rozkojarzony
- Co z twoją żoną?
- Bez zmian. Durne zapalenie płuc.
- A co tobą? - pytam.
- Dobrze. Nawet nie mogę do niej wejść.
- Przykro mi. - Uśmiecha się lekko.
- dzięki że jesteście. Nie wiem jak bym sobie poradził.
- Od tego są przyjaciele.
- Tak.
- A on to świetny wujek.
- Bardzo dobry... mała go uwielbia.
- Mogę wiedzieć czemu są do siebie podobni?
- eee...
- Louis.
- Bo ona jest jego.
- Słucham?
- On i Kate byli kiedyś razem.
- Dobrze wiedzieć - kiwam głową.
- Ali to był taki sam związek jak wasz na początku.
- Ale chciałabym wiedzieć że ma córkę - mówiłam cicho.
- On sam woli o tym nie myśleć. Od zawsze mówił ze będzie jej wujkiem
- Ale co innego mówi a co innego czuje
- On ją kocha.
- Tak, jak ojciec. Widać to Louis.
- Wiem. Nie mam co z nim konkurować. Bogaty tatuś, masa prezentów.
- Prezentami ciebie nie zastąpi - patrzę mu w oczy. - Generalnie ty jesteś jej ojcem. to ty ją wychowujesz, patrzyłeś jak uczyła się chodzić. nie Harry. Podobnie będzie z nami. Gdyby mój syn był dzieckiem Nialla, to nie Niall będzie jego ojcem.
- Więc oboje nie mamy się czym martwić.
- Nie wiem. Nialla nie będzie obchodzić mały, a Harry'ego Suzi bardzo obchodzi.
- Tak, ale on sam tak zdecydował. - Przytulam go. Na Harry'ego jestem zła że mi nie powiedział.
- Śpi. Chyba jest chora. Ma gorącą główkę.- do kuchni wchodzi Harry. Louis bierze leki i okład. Idzie na górę. Harry podchodzi do mnie. Patrzę na niego i odwracam się.
- Co jest kochanie?
- Czemu mi nie powiedziałeś?
- Czego?
- Wiesz czego - wzdycham.
- Bo wstydzę się tego jaki byłem. On umiał ją pokochać a ja chciałem zabić bo nie pasowało mi ojcostwo. - Odwracam się do niego zaskoczona.
- Zachowałem się gorzej niż Niall.
- To prawda, ale teraz to nadrabiasz.
- Wolę być jej wujkiem po co komplikować im życie.
- Nie masz więcej dzieci?
- Nie. Ale będę mieć syna. - Nie myślę, więc znów mnie zaskakuje.- Którego bardzo chce.
- Naszego tak?
- Tak.- Oddycham z ulgą. Przytulam się do niego. - Myślałaś że z kimś innym?
- Mętlik w głowie miałam.- Całuje mnie w usta.
 - Tylka ją mam i naszego synka. - Uśmiecham się.
- To dobrze.
- O obiad. Głodny jestem.- Śmieję się. Louis do nas schodzi i jemy obiad. Mówi że małej gorączka schodzi.
- To dobrze.- Harry się uśmiecha. Zaraz budzi się Thomas. Louis idzie do syna. Telefon mi wibruje. Wyciagam go z kieszeni.
- Weź z nim gadaj - daje telefon Harry'emu.Bierze mój telefon i odbiera.- Tak Niall
Ja nie chcę z nim gadać. Nie chcę nawet żeby dzwonił do mnie. Harry wychodzi z jadalni. Sprzątam po naszym obiedzie. Wkładam naczynia do zmywarki i siadam na kanapie. Głaszczę swój brzuch. Tobby się uspokoił. Lou wraca na dół z Thomem
- Cześć maluchu
Wyciąga do mnie rączki. Biorę go na ręce i całuję w czoło.,
- Mam być za zazdrosny?-  śmieje się Harry.
- Tylko trochę - uśmiecham się tuląc małego. On jest taki słodki. - Co chciał Niall?
- Wkurwić człowieka.
- To znaczy?
- Że jak coś to on łaskawie się wami zajmie i może płacić na syna.- Kręcę głową.
- Nie ważne.
- Tak.
- Kocham cię - pochylam się z Thomasem i całuję go w policzek. Uśmiecha się lekko. Mały kładzie mi rączkę na policzku a potem ciągnie za włosy.
- Oj ty.- Tom się śmieje głośno i dalej się bawi
- Maluchu jesteś jak twój tata
- Tata.
- Tam siedzi.- Patrzy na Louisa tymi niebieskimi patrzałkami.
- Tata - wyciąga rączki. Louis uśmiechnięty bierze go na ręce
- Tak, synku tata. Mój skarb - całuje go.
- Tego też chcę-  szepcze Harry do mojego ucha
- Doczekasz się - obejmuję go.
- Tak.- U Louisa jesteśmy do wieczora. We wszystkim mu pomagamy.
- Gdybyś jeszcze czegoś potrzebował. Obojętnie czego dzwoń
- jasne, dziękuję wam.
- od tego są przyjaciele

- Dziękuję - powtarza. Żegnamy się i idziemy do auta. Zasypiam w drodze.

9 komentarzy:

  1. Cudowne!!! ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Nie spodziewałam się, że dziewczynka jest córką Hazzy:o super!

    louistomlinson-bad.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow nie złe zaskoczenie Ha zza ma córkę ciekawe jak to b dc jak okaże się że dziecko jest Nialla

    OdpowiedzUsuń
  4. niall zachowuje sie jak swinia.
    harry postapil madrze

    OdpowiedzUsuń