Wchodzę do wielkiego budynku rozglądając się. Podchodzę do recepcji.
- Gdzie znajdę gabinet prezesa? - pytam.
- Była pani umówiona?
- Tak.
- Ostatnie piętro, gabinet po prawej.
- Dziękuję - kiwam głową.
Młody ochroniarz prowadzi mnie do windy i nawet odwozi na górę. Idę do gabinetu Horana. Sekretarka mnie wpuszcza. Jej ale tu wszystko nowoczesne.
- O cześć Alison
- Cześć Niall.
- Siadaj- wskazuje na kanapie.
Siadam razem z nim. Rozmawiamy o pracy. Jest bardzo miły. Może za często mnie dotyka, ale to pewnie przypadek.
- Naprawdę coś dla mnie znajdziesz? - pytam. - Praca w szkole to nie szczyt moich marzeń.
- Oczywiście. Co dokładnie chciałbyś robić?
- Wiesz ja mogę pisać teksty, komponować, nie wiem co.
- Komponować? I do tego tekściarka. Przydasz mi się.-Uśmiecham się do niego. Wreszcie jakaś dobra wiadomość
- Jeżeli chwilę poczekasz to sekretarka przygotuje wstępną umowę.
- Mogę poczekać. - kiwam głową.
W podzięce go przytulam. Odwzajemnia mój uścisk. Palcami muska odsłonięty fragment moich pleców. Przechodzi mnie przyjemny dreszcz. Siedzimy tak dłuższą chwilę, ale w końcu się odsuwam. Przygryzam dolną wargę i spuszczam wzrok.
- Dzięki - mówię jeszcze.
- Proszę.-Czekam na umowę, a gdy ją dostaję od razu podpisuję
- Nie czytasz?
- Przeczytałam. Jak wpisywałeś coś w komputer - zapewniam go.
- No dobra.
- Czyli, jutro mam na którą przyjść szefie?
- Na 10.00
- Jasne. - całuję go w policzek i wychodzę. Zadowolona wracam do domu
- Jestem - mówię do Harry'ego.
- Fajnie. Gdzie byłaś?
- W pracy.
- A bo zajechałem po ciebie.
- Ale byłam w innej pracy. - całuję go w policzek.
- Zmieniłaś pracę?
- Tak.
- Dobrze wiedzieć.
- Oj, dopiero od dzisiaj.
- Super gratuluję. Zrobiłem obiad
- Ty? - jestem chyba w szoku.
- Tak.
- A wiesz, będę pracować u Nialla.
- Chyba straciłem apetyt.
- Co jest z jego firmą nie tak?
- Raczej chodzi o niego
- A z nim co nie tak?
- Lubi to co należy do mnie.
- To twój przyjaciel.
- Tak to i tak go nie powstrzymuje.
- O czym mówisz?
- O niczym.- wstaje od stołu
- Harry - wstaję i łapię go za rękę. - Powiedz mi o co chodzi.
- O nic- warczy.
- To się na mnie nie wyżywaj.
- Przepraszam.- Odsuwa się.
- Co? Myślisz, że pracuje tam i zaraz wskoczę mu do łóżka co?
- Nie byłabyś pierwsza.
- Ale ja jestem z tobą kretynie a nie z nim - teraz to ja warczę i idę do sypialni.
Jestem wściekła. Nie wiem o co mu chodzi. Kładę się na łóżku odsuwając od siebie wszystkie myśli. Zamykam oczy i zasypiam. Budzę się wieczorem. Wstaję i idę do łazienki. Rozbieram się z ubrań wchodząc pod prysznic. Jak wychodzę z łazienki. Na łóżku siedzi Harry. Chcę go ominąć ale mnie zatrzymuje.
- Wybaczysz idiocie? - Patrzę na niego zła.
- Nie chcę żebyś myślał że z pierwszym lepszym idę do łóżka.
- Nie myślę tak.
- Mam nadzieję.
- Skarbie- przyciąga mnie do siebie. Patrzę mu w oczy. Powoli się uśmiecham.
- Uwielbiam ten uśmiech.- Pochylam się i muskam jego usta.
- Idzie się w nim zakochać.
- Tak? - uśmiecham się szerzej.
- Tak nie słuchaj mnie jestem pijany. Dawno nie piłem przez kobietę. - Uśmiecha się lekko. - Już idę spać na kanapę. Wiem, że nie lubisz kiedy jestem pijany
- Nie, jesteś dzisiaj uroczy. Zostań.
Przytula mnie do siebie. Kładziemy się na łóżku wtuleni w siebie. Całuje mnie po głowie. Uśmiecham się. Za chwilę usypiam.
- Gdzie znajdę gabinet prezesa? - pytam.
- Była pani umówiona?
- Tak.
- Ostatnie piętro, gabinet po prawej.
- Dziękuję - kiwam głową.
Młody ochroniarz prowadzi mnie do windy i nawet odwozi na górę. Idę do gabinetu Horana. Sekretarka mnie wpuszcza. Jej ale tu wszystko nowoczesne.
- O cześć Alison
- Cześć Niall.
- Siadaj- wskazuje na kanapie.
Siadam razem z nim. Rozmawiamy o pracy. Jest bardzo miły. Może za często mnie dotyka, ale to pewnie przypadek.
- Naprawdę coś dla mnie znajdziesz? - pytam. - Praca w szkole to nie szczyt moich marzeń.
- Oczywiście. Co dokładnie chciałbyś robić?
- Wiesz ja mogę pisać teksty, komponować, nie wiem co.
- Komponować? I do tego tekściarka. Przydasz mi się.-Uśmiecham się do niego. Wreszcie jakaś dobra wiadomość
- Jeżeli chwilę poczekasz to sekretarka przygotuje wstępną umowę.
- Mogę poczekać. - kiwam głową.
W podzięce go przytulam. Odwzajemnia mój uścisk. Palcami muska odsłonięty fragment moich pleców. Przechodzi mnie przyjemny dreszcz. Siedzimy tak dłuższą chwilę, ale w końcu się odsuwam. Przygryzam dolną wargę i spuszczam wzrok.
- Dzięki - mówię jeszcze.
- Proszę.-Czekam na umowę, a gdy ją dostaję od razu podpisuję
- Nie czytasz?
- Przeczytałam. Jak wpisywałeś coś w komputer - zapewniam go.
- No dobra.
- Czyli, jutro mam na którą przyjść szefie?
- Na 10.00
- Jasne. - całuję go w policzek i wychodzę. Zadowolona wracam do domu
- Jestem - mówię do Harry'ego.
- Fajnie. Gdzie byłaś?
- W pracy.
- A bo zajechałem po ciebie.
- Ale byłam w innej pracy. - całuję go w policzek.
- Zmieniłaś pracę?
- Tak.
- Dobrze wiedzieć.
- Oj, dopiero od dzisiaj.
- Super gratuluję. Zrobiłem obiad
- Ty? - jestem chyba w szoku.
- Tak.
- A wiesz, będę pracować u Nialla.
- Chyba straciłem apetyt.
- Co jest z jego firmą nie tak?
- Raczej chodzi o niego
- A z nim co nie tak?
- Lubi to co należy do mnie.
- To twój przyjaciel.
- Tak to i tak go nie powstrzymuje.
- O czym mówisz?
- O niczym.- wstaje od stołu
- Harry - wstaję i łapię go za rękę. - Powiedz mi o co chodzi.
- O nic- warczy.
- To się na mnie nie wyżywaj.
- Przepraszam.- Odsuwa się.
- Co? Myślisz, że pracuje tam i zaraz wskoczę mu do łóżka co?
- Nie byłabyś pierwsza.
- Ale ja jestem z tobą kretynie a nie z nim - teraz to ja warczę i idę do sypialni.
Jestem wściekła. Nie wiem o co mu chodzi. Kładę się na łóżku odsuwając od siebie wszystkie myśli. Zamykam oczy i zasypiam. Budzę się wieczorem. Wstaję i idę do łazienki. Rozbieram się z ubrań wchodząc pod prysznic. Jak wychodzę z łazienki. Na łóżku siedzi Harry. Chcę go ominąć ale mnie zatrzymuje.
- Wybaczysz idiocie? - Patrzę na niego zła.
- Nie chcę żebyś myślał że z pierwszym lepszym idę do łóżka.
- Nie myślę tak.
- Mam nadzieję.
- Skarbie- przyciąga mnie do siebie. Patrzę mu w oczy. Powoli się uśmiecham.
- Uwielbiam ten uśmiech.- Pochylam się i muskam jego usta.
- Idzie się w nim zakochać.
- Tak? - uśmiecham się szerzej.
- Tak nie słuchaj mnie jestem pijany. Dawno nie piłem przez kobietę. - Uśmiecha się lekko. - Już idę spać na kanapę. Wiem, że nie lubisz kiedy jestem pijany
- Nie, jesteś dzisiaj uroczy. Zostań.
Przytula mnie do siebie. Kładziemy się na łóżku wtuleni w siebie. Całuje mnie po głowie. Uśmiecham się. Za chwilę usypiam.