czwartek, 27 marca 2014

Rozdział 3

       Wchodzę do wielkiego budynku rozglądając się. Podchodzę do recepcji.
- Gdzie znajdę gabinet prezesa? - pytam.
- Była pani umówiona?
- Tak.
- Ostatnie piętro, gabinet po prawej.
- Dziękuję - kiwam głową.
      Młody ochroniarz prowadzi mnie do windy i nawet odwozi na górę. Idę do gabinetu Horana. Sekretarka mnie wpuszcza. Jej ale tu wszystko nowoczesne.
- O cześć Alison
- Cześć Niall.
- Siadaj- wskazuje na kanapie.
      Siadam razem z nim. Rozmawiamy o pracy. Jest bardzo miły. Może za często mnie dotyka, ale to pewnie przypadek.
- Naprawdę coś dla mnie znajdziesz? - pytam. - Praca w szkole to nie szczyt moich marzeń.
- Oczywiście. Co dokładnie chciałbyś robić?
- Wiesz ja mogę pisać teksty, komponować, nie wiem co.
- Komponować? I do tego tekściarka. Przydasz mi się.-Uśmiecham się do niego. Wreszcie jakaś dobra wiadomość
- Jeżeli chwilę poczekasz to sekretarka przygotuje wstępną umowę.
- Mogę poczekać. - kiwam głową.
      W podzięce go przytulam. Odwzajemnia mój uścisk.  Palcami muska odsłonięty fragment moich pleców. Przechodzi mnie przyjemny dreszcz. Siedzimy tak dłuższą chwilę, ale w końcu się odsuwam. Przygryzam dolną wargę i spuszczam wzrok.
- Dzięki - mówię jeszcze.
- Proszę.-Czekam na umowę, a gdy ją dostaję od razu podpisuję
- Nie czytasz?
- Przeczytałam. Jak wpisywałeś coś w komputer - zapewniam go.
- No dobra.
- Czyli, jutro mam na którą przyjść szefie?
- Na 10.00
- Jasne. - całuję go w policzek i wychodzę. Zadowolona wracam do domu
- Jestem - mówię do Harry'ego.
- Fajnie. Gdzie byłaś?
- W pracy.
- A bo zajechałem po ciebie.
- Ale byłam w innej pracy. - całuję go w policzek.
- Zmieniłaś pracę?
- Tak.
- Dobrze wiedzieć.
- Oj, dopiero od dzisiaj.
- Super gratuluję. Zrobiłem obiad
- Ty? - jestem chyba w szoku.
- Tak.
- A wiesz, będę pracować u Nialla.
- Chyba straciłem apetyt.
- Co jest z jego firmą nie tak?
- Raczej chodzi o niego
- A z nim co nie tak?
- Lubi to co należy do mnie.
- To twój przyjaciel.
- Tak to i tak go nie powstrzymuje.
- O czym mówisz?
- O niczym.- wstaje od stołu
- Harry - wstaję i łapię go za rękę. - Powiedz mi o co chodzi.
- O nic- warczy.
- To się na mnie nie wyżywaj.
- Przepraszam.- Odsuwa się.
- Co? Myślisz, że pracuje tam i zaraz wskoczę mu do łóżka co?
- Nie byłabyś pierwsza.
- Ale ja jestem z tobą kretynie a nie z nim - teraz to ja warczę i idę do sypialni.
      Jestem wściekła. Nie wiem o co mu chodzi. Kładę się na łóżku odsuwając od siebie wszystkie myśli. Zamykam oczy i zasypiam. Budzę się wieczorem. Wstaję i idę do łazienki. Rozbieram się z ubrań wchodząc pod prysznic. Jak wychodzę z łazienki. Na łóżku siedzi Harry. Chcę go ominąć ale mnie zatrzymuje.
- Wybaczysz idiocie? - Patrzę na niego zła.
- Nie chcę żebyś myślał że z pierwszym lepszym idę do łóżka.
- Nie myślę tak.
- Mam nadzieję.
- Skarbie- przyciąga mnie do siebie. Patrzę mu w oczy. Powoli się uśmiecham.
- Uwielbiam ten uśmiech.- Pochylam się i muskam jego usta.
- Idzie się w nim zakochać.
- Tak? - uśmiecham się szerzej.
- Tak nie słuchaj mnie jestem pijany. Dawno nie piłem przez kobietę. - Uśmiecha się lekko. - Już idę spać na kanapę. Wiem, że nie lubisz kiedy jestem pijany
- Nie, jesteś dzisiaj uroczy. Zostań.
      Przytula mnie do siebie. Kładziemy się na łóżku wtuleni w siebie. Całuje mnie po głowie. Uśmiecham się. Za chwilę usypiam.

piątek, 14 marca 2014

Rozdział 2

      Budzę się rano. Nie chce mi się wstawać.  Dobrze mi z nim. Ale muszę iść do pracy. Wstaję z łóżka, a Harry się budzi.  Wyciąga do nie rękę.
- Zostań, proszę.
- Ale mam zajęcia - trzymam jego dłoń. Chciałabym z nim zostać.
- To zrób sobie wagary.- Przyciąga mnie do siebie.
- Jesteś niemożliwy - ląduję na łóżku.
- Tak wiem.- Zaczyna całować mnie po szyi.
- Harry? czy ty mnie pokochasz?
- Nie wiem, a ty umiałabyś to zrobić? Pokochać mnie?
- dlaczego uważasz że nie?
- Bo jestem jaki jestem.
- Czyli jaki?
- Czyli cię wykorzystuje. Może jednak idź do pracy
- Nigdzie nie pójdę. - uśmiecham się i go całuję. - To nie jest wykorzystywanie. Wiem na jakich zasadach jest nasz związek.
      Przekręca nas na materacu i zaczyna mnie całować. Koniec tematu. Oplatam go w pasie nogami. Nie przeszkadza mi to i nie czuję się jak dziwka. Harry mnie szanuje i traktuje jak kobietę. Ale nie ma tu angażu uczuć. Po prostu wiem, że mogę na niego liczyć. Jest dobry. No i też chodzi o seks. Ale mi się to podoba. Zsuwa ze mnie bieliznę i mamy bardzo miły poranek.
- Zrobiłem śniadanie- mówi całując mnie w usta.- Nie takie dobra jak twoje.
- Oj, twoje też są dobre - mówię. Ubieramy się i schodzimy na dół. Tam jemy. - Idziesz dzisiaj do pracy?
- Wagaruje.
- I ja się bardzo cieszę.
- Bardzo- ciągnie mnie na swoje kolana. Uśmiecham się do niego i go całuję w usta.
- Musisz przestać bo nie wypuszczę cię dzisiaj z łóżka.
- Nie mam nic na przeciwko.
- Nie masz?- Wkłada dłonie pod moją sukienkę.
- Wręcz nalegam - przygryzam płatek jego ucha.
- Nalegasz?- Sadza mnie na stole i przesuwa naczynia.
- Miało być łóżko - śmieję się. Rozsuwam swoje nogi i podsuwam nieco sukienkę.
- Zdążymy kochanie. Nie chcę mi się czekać.
- Widzę - patrzę na jego męskość.
      Uśmiecha się do mnie i rozpina swoje spodnie. Pozbawia mnie bielizny. Krzyczę czując go w sobie. Takiego Stylesa uwielbiam. Jest taki zdecydowany i szybki. Zero granic. Całuje mnie w usta i przyciska do zimnego drewna. Taki seks jest idealny.  Spontaniczny. Ale kiedy z nim nie jest idealnie. Jest jakoś czternastej. Leżymy w łóżku gdy dzwoni dzwonek do drzwi.
- Możemy go ignorować?- pyta.- Za dobrze mi tu, żeby wstawać.
- A może to coś ważnego? - całuję go w usta i podnoszę się. Ubieram bieliznę oraz koszulę Hazzy i schodzę otworzyć.
- Jest Harry?- Przede mną stoi mężczyzna w wieku Harry'ego. Nie wiem kim jest.
- Jest...
- Jestem Niall- wyciąga do mnie rękę.
- Aaa, dzień dobry  - podaję mu swoją i wpuszczam do środka. Biegnę na górę po Harry'ego
- Niall do ciebie - mówię.
- Idę.- Harry niechętnie wstaje i się nieco ubiera. Przyciąga mnie do siebie i mocno całuje.- Moja.
- No twoja,  twoja - śmieję się. Idę doprowadzić się do porządku. Ubieram spodnie i gorset w kwiatki.    Poprawiam włosy i robię sobie lekki makijaż. Na bosaka schodzę na dół do chłopaków.
- To co wpadniesz do klubu?- słyszę tego Nialla.- Dziewczynę też weź.
- W piwnicy jej ukrywać nie będę przecież. Wpadnę.
- To widzimy się wieczorem. Cześć Harry i... - patrzy na mnie pytająco.
- Alison - uśmiecham się do niego.
- Zapamiętam.
      Żegna się i wychodzi. No ...wooow. Serio ciacho. Harry ma dość niezadowoloną minę.
- Coo? - podchodzę do niego.
- Nic.
- To nie grymaś. - całuję go i idę do kuchni.
- Ja nie grymaszę.
      Wywracam oczami i robię coś do jedzenia. Stawiam jedzenie na stole i wołam Harry'ego.
- O jakim klubie mówił?
- O swoim. Otworzył nowy
- Nowy?
- Tak. Jak nie chcesz nie musimy iść
- Mogę iść. Tylko mnie nie spij.
- Spiję i wykorzystam. Dobry plan.-Całuję go w policzek.
- Mam zajęcia i muszę na nie iść.
- Powiemy, że jesteś chora
- Harry naprawdę muszę isć. - śmieję się.
- Jutro piątek, a twoi uczniowie poradzą sobie bez ciebie.
- Jesteś taki uparty.
- Cholernie. I nienasycony tobą.
      Przeczesuję palcami włosy i uśmiecham się do niego. Kończymy jeść, a sprzątaczka sprząta. Nie lubię się nią wyręczać. Idę do sypialni przyszykować sobie ubrania. Wybieram czarną sukienkę z wycięciami. Rozbieram się i tylko w bieliźnie idę do łazienki. Postanawiam wziąć szybki prysznic. Mijam Harry'ego, który siedzi na łóżku. Czuję na sobie jego palący wzrok. Zamykam drzwi od łazienki i wchodzę pod prysznic. Uśmiecham się do siebie. Lubię jak tak na mnie patrzy. Lubię na niego działać. Wtedy wiem, że mu się podobam. Wychodzę z pod prysznica i tylko w ręczniku przemierzam całą drogę do garderoby. Znów ten wzrok i znów mój uśmiech. Wyciągam sobie czystą bieliznę, skąpą bieliznę. Zakładam ją i sukienkę. Mam już na nogach szpilki. Idę do Harry'ego, żeby zapiął mi zamek.
- Pomożesz?
- Oczywiście.- Wstaje z łóżka i powoli zapina mi zamek. Odwracam się i w podzięce go całuję. Łapie mnie w tali i pogłębia pocałunek. Odrywam się od niego z uśmiechem.
- Na pewno nie chcesz zostać w domu.
- Nie - kręcę głową. - Już mnie dziś dużo razy przeleciałeś. Wytrzymasz. - mrugam do niego.
- Ty niedobra kobieto.
- Ubieraj się - rzucam mu koszulę. Harry zakłada koszulę, przeczesuje palcami włosy i jest gotowy. Jak zwykle wygląda świetnie.
- Będą cię wzrokiem rozbierać.
- Wolę jak ty to robisz. Niekoniecznie wzrokiem.
      Wpijam się namiętnie w jego usta. Długo to trwa i odrywam się schodząc na dół. Jedziemy do klubu. Siedzę przy Harry'm trochę już pijana.
- Ja cię zabiję Styles.
- Co ja ci zrobiłem. Ja tylko zamawiam te drinki, nie wlewam ci do gardła.
- Jaasne. Nie tłumacz się bo ci nie wychodzi.-Całuje mnie w policzek.
- Zatańczysz?
- Tak. - wstaję z nim
      Idziemy na parkiet.  Tańczę kręcąc tyłkiem. W ogóle ocieram się o jego ciało. Harry przyciąga mnie do siebie i całuje. Oddaję pocałunek trzymając go za szyję. Oboje zapominamy, że wokół nas są ludzie. W końcu odbija mnie Niall i to z nim tańczę. Jest całkiem miły.
- To co cię łączy z Stylesm?
- Łóżko a dzielą ubrania. - zaczynam się śmiać.
- No tak. On i brak zobowiązań.
- Taa..
- Nie podoba ci się to.
- Nie przeszkadza mi to. Pewnie kiedyś tam mi powie spierdalaj mam inną.
- Kiepski los. Czekać aż facet, do którego coś się czuje powie ci spierdalaj.- A on co, kurwa wyrocznia?
- Dobra przesadziłam. To też przyjaciel.
- Tak. On ma masę przyjaciółek.
- Przestań.
- Ale to prawda.
- Fajnie - prycham.
      Schodzę z parkietu i wypijam kolejnego drinka. Widzę jak Harry rozmawia z jakąś brunetką, która się do niego klei. Podchodzę do nich. A alkohol dodaje mi odwagi. Odsuwam ją i ciągnę go do siebie. Patrzy na mnie zaszokowany.
- Nie zapominaj z kim przyszedłeś.
- Nie zapominam.- Obejmuje mnie w tali.- Byłaś zajęta.
- Tak rozmową o twoich przyjaciółkach.
- Przyjaciółkach?
- Podobno masz ich dużo to czekam aż mi powiesz papa. - Ali za dużo wypiłaś.
- Powiem papa? Jezu dziewczyno nie powiem ci do widzenia. - Opieram głowę o jego ramię.
- Nie słuchaj mnie - mruczę płaczliwie.
- Do domu?
- Zdecydowanie.
      Uśmiecha się lekko i prowadzi mnie do wyjścia. Wracamy do domu. Jestem zmęczona. Harry niesie mnie do łóżka. Rozbiera mnie z sukienki i przykrywa kołdrą. Przytulam się do poduszki i zasypiam. Rano budzę się z potwornym kacem. Mało pamiętam. Może to i dobrze. Biorę tabletki przeciwbólowe i rozważam zmianę pracy. A gdybym zatrudniła się w wytwórni muzycznej? Zaczynam szukać informacji która jest najlepsza. Wytwórnia Nialla Horana. Strasznie dużo tego jest.

Proszę o to kolejny rozdział Mam nadzieję, że się wam spodoba. Liczę na wasze komentarze.  Zapraszam jeszcze tutaj:
http://director-fanfiction.blogspot.com/
http://mercedes-fanfiction.blogspot.com/

wtorek, 11 marca 2014

Rozdział 1

      Alison
      Ubieram sukienkę i schodzę na dół. Już nie gubię się w tym domu. Robię śniadanie dla nas i zaraz będę musiała iść do pracy.Jem szybko przyszykowany posiłek i wychodzę. Pracuję w szkole jako nauczyciel muzyki. Mam dobry kontakt z licealistami. Lubię tą pracę, tak samo jak lubię muzykę. Dzisiaj robię im sprawdzian. Trochę marudzą. Wychodzę ze szkoły. Widzę auto Harry'ego. Przewracam oczami i idę w jego stronę. Wsiadam do środka.
 - A ty nie w pracy? - pytam.
- Nie- odpowiada i pochyla się w moją stronę. Uśmiecham się i całuję go w usta.
- Szybko wyszłaś rano- mówi kładąc dłoń na moich kolanach.
- Śpieszyłam się. Bo ja niestety pracuję. - ciągnę zębami za jego wargę.
- Ja ci nie każe.- pogłębia pocałunek. Nie ciągnę dalej tematu. Nie będzie moim sponsorem. Odsuwam się bo nadal jesteśmy na parkingu szkoły i widzę moich uczniów.
- Ładna sukienka.
- Dziękuję - kładę mu rękę na kolanie gdy rusza. Przesuwam ją do paska i znów do kolana. Wzrok odwracam
- Chociaż wolę to co pod nią.
- Nie wątpię - rumienię się. Uśmiecha się i zjeżdża na podjazd pod domem.
- Bardzo wolę.- Całuje mnie a jego dłoń wędruje po moich udach.
- Harry - mruczę mu w usta.
- Co ? - pyta ciągnąc za gumkę mojej bielizny.
      Wsuwam palce w jego włosy i przyciągam go bliżej. Zachłannie mnie całuje. Odrywam się od niego i niewinnie uśmiecham. Wychodzę z auta i idę do domu.
- Ale lubię cię w tych szpilkach-  stwierdza idąc za mną.
- We wszystkim mnie lubisz - mówię przez ramie.
- Tak. Ale najbardziej bez tego opakowania i pode mną
- No bo do czego ci innego ja? - Ciągnę go za rękę do środka i zamykam drzwi. Całuje mnie w usta.
- Ktoś musi robić te pyszne śniadania
- Peewnie. - idę przygotować obiad.
- Mam ochotę na coś innego.- Mówi obejmując mnie od tylu.- A ty?
- Zawsze - odwracam się i go całuję.
      Uśmiecha się do mnie i sadza na szafce. Oplatam jego pas nogami. Całuję go rozpinając mu koszulę. Rozpina zamek mojej sukienki.
- Dla takiej nauczycielki to z chęcią do liceum bym wrócił.
- Dlatego moi uczniowie chętnie chodzą na lekcje.
- Tak na pewno.
       Bierze mnie na ręce i niesie w stronę kanapy przy ścianie. Przyciągam go od razu do siebie. On nie wie jak na mnie działa. Jest tak cholernie przystojny. Zsuwa ze mnie bieliznę i widzi wzrokiem po moim nagim ciele. Zdejmuję mu spodnie. Dotykam jego męskości. Jest taki duży i twardy. I gotowy, żeby we mnie wejść. Całuje mnie w usta i podnosi do góry. Szybko opuszcza mnie na siebie. Opieram ręce o jego tors i jęczę. Jezu jakie to przyjemne. Rozpycha mnie od środka. Obejmuje mnie  tali i zaczyna mną poruszać. Mamy dość szybkie tempo. Jestem rozpalona i szybko dochodzę. Ciężko dyszę leżąc na jego klatce. Harry składa pocałunki na mojej szyi. Zamykam oczy. Jest mi dobrze.Zjeżdża ustami na mój obojczyk i wraca z powrotem. Zostawia malinkę na mojej szyi i przygryza płatek mojego ucha.- Jesteś cudowna. Wzdycham cicho. Podnoszę głowę patrząc mu w zielone oczy.
- Dobrze mi z tobą - dotykam jego ust swoimi.
- Mi z tobą też. - Czuję jaki nadal jest twardy.
      Jeżdżę palcami po jego klatce. Podnoszę się i osuwam niżej. Swoimi ustami pieszczę jego męskość.Palce wplata w moje włosy i nadaje mi rytm. Szybko porusza swoimi biodrami. Dochodzi już po chwili. Połykam jego cudowny smak i całuję go później w usta. W końcu trzeba wstać i się ubrać. Mam na sobie bieliznę i szlafrok. Mam zamiar siedzieć na górze, bo ktoś tam do niego przychodzi.Siedzę na łóżku i oceniam dzisiejsze sprawdziany. Dobrze im poszło. Zresztą ja nigdy nie stawiam jedynek. Jestem najmilszym nauczycielem. Schodzę na dół drugimi schodami i idę do kuchni. Biorę sobie picie. Z sokiem wracam na górę. Wieczór spędzam na oglądaniu filmów. Leżę sobie na łóżku kiedy przychodzi do mnie Harry.
- No hej - uśmiecham się do niego.
- Hej- kładzie się obok mnie.- Nie lubię cię tak tu ukrywać.
- A ja nie chcę ci przeszkadzać.
- Nie przeszkadzasz.- przyciąga mnie do siebie.- Co najwyżej rozpraszasz.
- Tym bardziej kochanie.
- Lubię jak mnie rozpraszasz.
- Kto był na dole? - kładę dłoń na jego klatce.
- Niall, mój przyjaciel.- Przesuwa dłonią po moich plecach.
- Rozumiem.
- Może lepiej, żeby on ciebie nie poznawał. Zabierz mi cię jeszcze.
- Dlaczego tak mówisz?
- No bo mi cię zabierze- całuje mnie w usta.
- Przesadzasz - oddaję pocałunek.
- Nie. Oczaruje cię niebieskimi oczami i słodkim uśmiechem
- Wolę zielone. i dołeczki przy uśmiechu.-Uśmiecha się do mnie.
- Ciekawy film?
- Już trzeci z kolei. Nawet nie wiem o czym.
- Czyli mogę ci poprzeszkadzać?
- Jak musisz - śmieję się.
- Zamówiłem kolację.- Całuje mnie jeszcze ras i wstaje.- Chińska kuchnia, może być?- Przynosi pudełka z restauracji.
- No jasne - siadam uśmiechnięta.
      Podaje mi pałeczki i zabieramy się za jedzenia. Dobrą mamy tę kolację. Gadamy do późna, i później zasypiam w niego wtulona.


Więc tak, mamy pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Taka zasada, czym wy będziecie dodawać więcej komentarzy tym ja częściej będę dodawać rozdziały. No to do następnego.