piątek, 14 marca 2014

Rozdział 2

      Budzę się rano. Nie chce mi się wstawać.  Dobrze mi z nim. Ale muszę iść do pracy. Wstaję z łóżka, a Harry się budzi.  Wyciąga do nie rękę.
- Zostań, proszę.
- Ale mam zajęcia - trzymam jego dłoń. Chciałabym z nim zostać.
- To zrób sobie wagary.- Przyciąga mnie do siebie.
- Jesteś niemożliwy - ląduję na łóżku.
- Tak wiem.- Zaczyna całować mnie po szyi.
- Harry? czy ty mnie pokochasz?
- Nie wiem, a ty umiałabyś to zrobić? Pokochać mnie?
- dlaczego uważasz że nie?
- Bo jestem jaki jestem.
- Czyli jaki?
- Czyli cię wykorzystuje. Może jednak idź do pracy
- Nigdzie nie pójdę. - uśmiecham się i go całuję. - To nie jest wykorzystywanie. Wiem na jakich zasadach jest nasz związek.
      Przekręca nas na materacu i zaczyna mnie całować. Koniec tematu. Oplatam go w pasie nogami. Nie przeszkadza mi to i nie czuję się jak dziwka. Harry mnie szanuje i traktuje jak kobietę. Ale nie ma tu angażu uczuć. Po prostu wiem, że mogę na niego liczyć. Jest dobry. No i też chodzi o seks. Ale mi się to podoba. Zsuwa ze mnie bieliznę i mamy bardzo miły poranek.
- Zrobiłem śniadanie- mówi całując mnie w usta.- Nie takie dobra jak twoje.
- Oj, twoje też są dobre - mówię. Ubieramy się i schodzimy na dół. Tam jemy. - Idziesz dzisiaj do pracy?
- Wagaruje.
- I ja się bardzo cieszę.
- Bardzo- ciągnie mnie na swoje kolana. Uśmiecham się do niego i go całuję w usta.
- Musisz przestać bo nie wypuszczę cię dzisiaj z łóżka.
- Nie mam nic na przeciwko.
- Nie masz?- Wkłada dłonie pod moją sukienkę.
- Wręcz nalegam - przygryzam płatek jego ucha.
- Nalegasz?- Sadza mnie na stole i przesuwa naczynia.
- Miało być łóżko - śmieję się. Rozsuwam swoje nogi i podsuwam nieco sukienkę.
- Zdążymy kochanie. Nie chcę mi się czekać.
- Widzę - patrzę na jego męskość.
      Uśmiecha się do mnie i rozpina swoje spodnie. Pozbawia mnie bielizny. Krzyczę czując go w sobie. Takiego Stylesa uwielbiam. Jest taki zdecydowany i szybki. Zero granic. Całuje mnie w usta i przyciska do zimnego drewna. Taki seks jest idealny.  Spontaniczny. Ale kiedy z nim nie jest idealnie. Jest jakoś czternastej. Leżymy w łóżku gdy dzwoni dzwonek do drzwi.
- Możemy go ignorować?- pyta.- Za dobrze mi tu, żeby wstawać.
- A może to coś ważnego? - całuję go w usta i podnoszę się. Ubieram bieliznę oraz koszulę Hazzy i schodzę otworzyć.
- Jest Harry?- Przede mną stoi mężczyzna w wieku Harry'ego. Nie wiem kim jest.
- Jest...
- Jestem Niall- wyciąga do mnie rękę.
- Aaa, dzień dobry  - podaję mu swoją i wpuszczam do środka. Biegnę na górę po Harry'ego
- Niall do ciebie - mówię.
- Idę.- Harry niechętnie wstaje i się nieco ubiera. Przyciąga mnie do siebie i mocno całuje.- Moja.
- No twoja,  twoja - śmieję się. Idę doprowadzić się do porządku. Ubieram spodnie i gorset w kwiatki.    Poprawiam włosy i robię sobie lekki makijaż. Na bosaka schodzę na dół do chłopaków.
- To co wpadniesz do klubu?- słyszę tego Nialla.- Dziewczynę też weź.
- W piwnicy jej ukrywać nie będę przecież. Wpadnę.
- To widzimy się wieczorem. Cześć Harry i... - patrzy na mnie pytająco.
- Alison - uśmiecham się do niego.
- Zapamiętam.
      Żegna się i wychodzi. No ...wooow. Serio ciacho. Harry ma dość niezadowoloną minę.
- Coo? - podchodzę do niego.
- Nic.
- To nie grymaś. - całuję go i idę do kuchni.
- Ja nie grymaszę.
      Wywracam oczami i robię coś do jedzenia. Stawiam jedzenie na stole i wołam Harry'ego.
- O jakim klubie mówił?
- O swoim. Otworzył nowy
- Nowy?
- Tak. Jak nie chcesz nie musimy iść
- Mogę iść. Tylko mnie nie spij.
- Spiję i wykorzystam. Dobry plan.-Całuję go w policzek.
- Mam zajęcia i muszę na nie iść.
- Powiemy, że jesteś chora
- Harry naprawdę muszę isć. - śmieję się.
- Jutro piątek, a twoi uczniowie poradzą sobie bez ciebie.
- Jesteś taki uparty.
- Cholernie. I nienasycony tobą.
      Przeczesuję palcami włosy i uśmiecham się do niego. Kończymy jeść, a sprzątaczka sprząta. Nie lubię się nią wyręczać. Idę do sypialni przyszykować sobie ubrania. Wybieram czarną sukienkę z wycięciami. Rozbieram się i tylko w bieliźnie idę do łazienki. Postanawiam wziąć szybki prysznic. Mijam Harry'ego, który siedzi na łóżku. Czuję na sobie jego palący wzrok. Zamykam drzwi od łazienki i wchodzę pod prysznic. Uśmiecham się do siebie. Lubię jak tak na mnie patrzy. Lubię na niego działać. Wtedy wiem, że mu się podobam. Wychodzę z pod prysznica i tylko w ręczniku przemierzam całą drogę do garderoby. Znów ten wzrok i znów mój uśmiech. Wyciągam sobie czystą bieliznę, skąpą bieliznę. Zakładam ją i sukienkę. Mam już na nogach szpilki. Idę do Harry'ego, żeby zapiął mi zamek.
- Pomożesz?
- Oczywiście.- Wstaje z łóżka i powoli zapina mi zamek. Odwracam się i w podzięce go całuję. Łapie mnie w tali i pogłębia pocałunek. Odrywam się od niego z uśmiechem.
- Na pewno nie chcesz zostać w domu.
- Nie - kręcę głową. - Już mnie dziś dużo razy przeleciałeś. Wytrzymasz. - mrugam do niego.
- Ty niedobra kobieto.
- Ubieraj się - rzucam mu koszulę. Harry zakłada koszulę, przeczesuje palcami włosy i jest gotowy. Jak zwykle wygląda świetnie.
- Będą cię wzrokiem rozbierać.
- Wolę jak ty to robisz. Niekoniecznie wzrokiem.
      Wpijam się namiętnie w jego usta. Długo to trwa i odrywam się schodząc na dół. Jedziemy do klubu. Siedzę przy Harry'm trochę już pijana.
- Ja cię zabiję Styles.
- Co ja ci zrobiłem. Ja tylko zamawiam te drinki, nie wlewam ci do gardła.
- Jaasne. Nie tłumacz się bo ci nie wychodzi.-Całuje mnie w policzek.
- Zatańczysz?
- Tak. - wstaję z nim
      Idziemy na parkiet.  Tańczę kręcąc tyłkiem. W ogóle ocieram się o jego ciało. Harry przyciąga mnie do siebie i całuje. Oddaję pocałunek trzymając go za szyję. Oboje zapominamy, że wokół nas są ludzie. W końcu odbija mnie Niall i to z nim tańczę. Jest całkiem miły.
- To co cię łączy z Stylesm?
- Łóżko a dzielą ubrania. - zaczynam się śmiać.
- No tak. On i brak zobowiązań.
- Taa..
- Nie podoba ci się to.
- Nie przeszkadza mi to. Pewnie kiedyś tam mi powie spierdalaj mam inną.
- Kiepski los. Czekać aż facet, do którego coś się czuje powie ci spierdalaj.- A on co, kurwa wyrocznia?
- Dobra przesadziłam. To też przyjaciel.
- Tak. On ma masę przyjaciółek.
- Przestań.
- Ale to prawda.
- Fajnie - prycham.
      Schodzę z parkietu i wypijam kolejnego drinka. Widzę jak Harry rozmawia z jakąś brunetką, która się do niego klei. Podchodzę do nich. A alkohol dodaje mi odwagi. Odsuwam ją i ciągnę go do siebie. Patrzy na mnie zaszokowany.
- Nie zapominaj z kim przyszedłeś.
- Nie zapominam.- Obejmuje mnie w tali.- Byłaś zajęta.
- Tak rozmową o twoich przyjaciółkach.
- Przyjaciółkach?
- Podobno masz ich dużo to czekam aż mi powiesz papa. - Ali za dużo wypiłaś.
- Powiem papa? Jezu dziewczyno nie powiem ci do widzenia. - Opieram głowę o jego ramię.
- Nie słuchaj mnie - mruczę płaczliwie.
- Do domu?
- Zdecydowanie.
      Uśmiecha się lekko i prowadzi mnie do wyjścia. Wracamy do domu. Jestem zmęczona. Harry niesie mnie do łóżka. Rozbiera mnie z sukienki i przykrywa kołdrą. Przytulam się do poduszki i zasypiam. Rano budzę się z potwornym kacem. Mało pamiętam. Może to i dobrze. Biorę tabletki przeciwbólowe i rozważam zmianę pracy. A gdybym zatrudniła się w wytwórni muzycznej? Zaczynam szukać informacji która jest najlepsza. Wytwórnia Nialla Horana. Strasznie dużo tego jest.

Proszę o to kolejny rozdział Mam nadzieję, że się wam spodoba. Liczę na wasze komentarze.  Zapraszam jeszcze tutaj:
http://director-fanfiction.blogspot.com/
http://mercedes-fanfiction.blogspot.com/

11 komentarzy:

  1. Aaaaaa ! Cudowny <3
    najlepiej sie upic

    OdpowiedzUsuń
  2. boski ;3
    mrs. tomlinson

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział :)) zapraszam do mnie : http://przebaczenie-najtrudniejsza-milosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Julia Tomlinson15 marca 2014 11:32

    Zajebisty rozdział. Ciekawe co się wydarzy? Czekam na kolejny, oby był jak najszybciej. Do następnego;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny, rozkręca się <3
    Nie mogę się doczekać następnego.
    Buziaki;*
    A.

    OdpowiedzUsuń