piątek, 11 lipca 2014

Rozdział 10

Harry parkuje auto pod domem Louisa. Całuje mnie w usta.
- Tam zawsze jest tak głośno.
Uśmiecham się. Wysiadamy z samochodu. Harry bierze prezenty z bagażnika. Pomagam mu i wchodzimy do środka. W naszą stronę biegnie mała dziewczynka.
- Tato... ujek.- Wpada w ramiona dla Harry'ego
- Aa cześć Harry - w holu pojawia sie młody mężczyzna. Uśmiecha się do nas.
- Cześć i gratulacje syna.
- Dzięki, jest świetny. Ty jesteś...?
- Alison.
- Moja dziewczyna- dodaje Harry
- śliczna dziewczyna - brunet do mnie mruga i prowadzi nas do salonu. Siadamy na kanapie, dołącza do nas jakaś brunetka z małym chłopcem na rękach
- Cześć - uśmiecha się do nas. - to Thomas.
- Śliczny- mówi Harry.- Wziąłbym go, ale wasza córka zajmuje mi ręce.
- Kocham cię ujku
- Ja ciebie też mała. I mam nawet prezent
- Ale super. Jaki?
- No sprawdź.- Dziewczynka zeskakuje z jego kolan. Bierze pudełko i rozpakowuje. Dostaje domek dla lalek. Podbiega do Harry'ego i całuje go w policzek.
- Dziękuję ujku.
- Harry za bardzo ją rozpieszczasz- mówi Louis. - Non stop prezenty.
- Należy jej się.
- Tak raz na miesiąc. No na pewno. Zrób sobie własne i spróbuj je wtedy wychować dając same prezenty.
- Ej no wiesz ty nie dajesz, to ja mogę.
- Jaką ją rozpuścisz to ty pobawisz się w ojca.
- Jasne. Chodź królewno - znów ją bierze na kolana.
- A kto to?- pyta wskazując na mnie.
- To Alison. - mówi, a ja się do niej uśmiecham.
- Niall przyjedzie - oznajmia Louis.
- Co?- pytam zaszokowana.
- Za godzinę.
- Za godzinę musimy być w domu  -mówię do Harry'ego.
- Jasne.
Oddycham z ulgą. Całuje mnie w policzek. Zaraz zbieramy się do wyjścia. Wsiadam do auta a potem Harry i odjeżdżamy.
- Wiesz, że możemy się z nim minąć.
- Gorzej żeby Louis mu nie powiedział że byłam.
- Nie powie
- Jakie on ma auto?
- Czarne bmw
- Jak będziesz widział to powiedz. - opieram głowę o szybę.
- Dobrze- Nie chce żeby mnie zobaczył.
- Zajedziemy gdzieś na obiad
- Dobra. Nie chcę mi się gotować - śmieję się. zjeżdżamy do malej restauracji.
- lubię takie miejsca, tu przynajmniej mam spokój.- Obejmuje mnie ramieniem gdy wchodzimy do środka. Jest przytulnie.
- Czasem mam wrażenie, ze Lou wybrał najlepiej.
- czemu?
- Jest szczęśliwy. ma dom, rodzinę. nigdzie mu sie nie spieszy.
- Ty też możesz.
- Tak- Całuje mnie w usta. - Tylko czy się nadaje
- Dlaczego nie? - uśmiecham się.
- Nie wiem. Strasznie dużo pracuje i która chciałby być uwiązana do domu i dzieci.
- Ja lubię dzieci i na pewno nie czułabym się uwiązana.
- Chciałabyś?- Patrzy na mnie z nad karty
- Tak. -Całuje mnie w usta.
- Mówiłem, że cię kocham.
- Mówiłam że cię kocham.
- Tak- odpowiada i bierze mnie za rękę. Kiedy my oboje tak się zmieniliśmy. Kiedyś łączył nas tylko seks teraz nie możemy bez siebie żyć. I nie mam zamiaru go już ranić nieświadomie. Zamawiamy obiad. Harry jest bardzo szczęśliwy. Wyciągam z kieszeni telefon. Kolejny sms o Nialla.
"Mam nadzieję, że dobrze się bawisz z Harry'm"
" Fantastycznie, przeszkadza ci to?" Odpisuję.
" Nie, ale ciekawe jaki byłby szczęśliwy jakby się dowiedział co robi jego kochana dziewczyna w pracy"
"Myślę że się nie dowie bo szują nie jesteś. xx"
" A ty ponoć nie jesteś dziwką. Jak bardzo oboje się mylimy?"
" Ponoć nie. Daj mi spokój, bo nie wiem o co ci chodzi. Najpierw mnie podburzasz a teraz co chcesz zniszczyć? Zazdrość czy nuda?"
" Ani jedno, ani drugie. Uważaj."
" Jasne. Znajdź sobie kogoś. Może też będziesz szczęśliwy."
Zajmuję się jedzeniem obiadu. Nie dostaję już odpowiedzi, ale mój humor nieco się zepsuł. Nie wiem o co mu chodzi. Co chce zdziałać? Wracamy z Harrym do domu. Jestem zdenerwowana gdy za tydzień idę do pracy. Mam zamiar oddać piosenki sekretarce
- Pan Horan czeka na panią- mówi
- Serio? - wywracam oczami i wlokę się do niego.
- Usiądź.- Siadam i czekam aż zacznie mówić. Przeglądam woje piosenki.
- Ja tak łatwo nie odpuszczam
- To znaczy?
- To znaczy, że nie mam ochoty z ciebie rezygnować.- Wstaje z krzesła.
- Niall nie jestem zabawką.
- Ale mi się dobrze tobą bawi.
- Znajdź sobie inną zabawkę. - odpowiadam.
- Bo co? Chyba nie chcesz, żeby twój kochany Harry się dowiedział.
- O nie mój drogi. Szantażować to ty mnie nie będziesz- wstaję. - To po pierwsze. Po drugie co to dla ciebie przyjaźń? Chyba nie chcesz zranić przyjaciela.
- Może. A ty jak długo możesz go okłamywać.
- Nie mam zamiaru. W końcu mu powiem. Póki między mną a Harrym był taki układ jak między tobą a mną było dobrze Teraz nie jest.
- Miłość. Najbardziej niszczycielska siła.
- Masz - daje mu teksty.
- Dzięki. Powiedz mu on ci wybaczy.
- Powiem. A teraz przepraszam - biegnę do łazienki i wymiotuję.
- Co ci jest?- patrzy na mnie nieco zaniepokojony. Jakbym sama wiedziała. Nachylam się nad toaletą zwracając śniadanie.
- Może przejdź się do lekarza. Blado wyglądasz.
- Po prostu wracam do domu - przepłukuję usta i opieram się o umywalkę.
- Może cię odwiozę.
- Czemu o to pytasz? Czemu się martwisz?
- Bo nie jestem takim dupkiem.
- Przed chwilą wyda...- znów mi się cofa.
- Albo zadzwonię po Harry'ego.
Jest mi słabo. Opieram się o kafelki i zamykam oczy. Niall dzwoni po Harry'ego. Leżę na kanapie w jego gabinecie. Mam zamknięte oczy i naprawdę mdli mnie. Nie wiem od czego Do gabinetu wpada Harry. Dotyka mojego policzka. Mruczę coś półprzytomna. Po czym staram się szybko podnieść i znaleźć w łazience Mało nie ląduję na podłodze ale docieram tam gdzie chcę. Już nie mam czym wymiotować.
- Dzięki Niall- mówi Harry.- Do domu?
- Yhym - mruczę. - Mówiłam że jestem chora. - patrzę nieprzytomnie na szefa.
- Bierz ją do domu. Wszystko może mi wysyłać.
Harry bierze mnie na ręce. Przytulam się. Znosi mnie na dół.  Wsadza do auta. Wracamy do domu. Leżę na kanapie. Czuję się strasznie.
- Na pewno nie chcesz do lekarza?
-  Na pewno. - mamroczę. Trzymam głowę na jego kolanach. Zamykam oczy i staram się myśleć o czym innym. Co dzień to samo. Siedzę w łazience. Mam po prostu już dość. W oczy rzuca mi się pudełko... Podnoszę się z podłogi Biorę je do rąk. O nie...Jakieś dwa tygodnie temu powinnam mieć okres.
- Kochanie... Chodź przejedziemy się do lekarza- do drzwi puka Harry i przerywa mój tok myślenia
- Nie, nic mi nie jest - odpowiadam szybko.
- Martwię się.
- Wiem, ale naprawdę w porządku
- Dobrze. - Odpuszcza.
- Pójdę do apteki po tabletki przeciwbólowe,
- dobrze skarbie. Jakby co dzwon muszę iść na spotkanie.
Biorę bluzę i wybiegam. źle się czuję ale muszę to sprawdzić. Kupuję test ciążowy a nawet dwa. W domu moje podejrzenia potwierdzają się. Cholera. Siadam na podłodze. Nie wiem co mam zrobić. Niby Harry chciał rodziny, dzieci i tego wszystkiego a jeżeli to dziecko Nialla? Ja tak nie mogę. Nie mogę zyć pod znakiem zapytania, w kłamstwach. Nie potrafię. Słaba wymyślam że wyjadę. Pakuję się a moje zajęcia co chwila przerywają wymioty. Potem jadę na lotnisko. Nie wiem gdzie mam polecieć. Gdzieś jak najdalej Mam pieniądze i oto się nie muszę martwić. Wybieram Weronę. Harry dzwoni dopiero wieczorem Nie mogę odebrać. Nie robię tego. Siedzę w samochodzie jadącym do hotelu płacząc. Kładę się na łóżku i przytulam do poduszki. Ja mam dziecko w sobie. Kogo? Co ja narobiłam. Nie tylko ja na tym ucierpię. Skrzywdziłam Harry'ego. Nigdy tego nie chciałam. Telefon dzwoni bez przerwy. Co dnia mam miliony połączeń. Nie mogę odebrać. Co mam mu powiedzieć. Zdradziłam cię z twoim przyjacielem, jestem w ciąży tylko nie wiem z kim Niespodzianka Harry. Na pewno by się ucieszył.

9 komentarzy:

  1. Super warto bylo czekac na 10 rozdzial
    Mam nadzieje ze kolejny pojawi sie szybciej :*

    OdpowiedzUsuń
  2. extra :)ciekawe czyje to dziecko ?mam nadzieje że Harrego

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że to dziecko jest Hazzy ...
    fajny rozdział x

    OdpowiedzUsuń
  4. tak cholernie wspolczuje harremu.
    mam nadzieje ze ona wroci

    OdpowiedzUsuń
  5. Tego się nie spodziewałam ;o
    Alison źle postąpiła, ale mam nadzieję, że jakoś się ułoży między nią a Harrym...
    Z niecierpliwością czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. zajebisty *.* oby niedługo wróciła do hazzy i wszystko mu opowiedziała a on jej wybaczył i żeby dziecko było jego bo inaczej sb tego nie wyobrażam..o ludzie jak ja współczuje hazzie :( czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ej weź nie komplikuj Alison życia i spraw aby to dziecko było Hazzy ...
    PS rozdział genialny! ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Mmmm,loczek z niebieskimi oczami. mm <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Natalie - zbuntowana córka trenera.
    Luke - nowy bokser w drużynie jej ojca.
    Co okaże się ważniejsze? Mistrzostwo, na które Luke ciężko pracuje od kilku lat czy dziewczyna, przez którą może zostać wyrzucony z drużyny?
    http://wildrose-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń