czwartek, 31 lipca 2014

Rozdział 13

Miesiąc później Kate wychodzi ze szpitala. Wszystko jest w porządku. Siedzą u nas i piją herbatę. Jestem nieco zła widząc jak Harry dobrze się z nią dogaduje. To po prostu zazdrość. Ma z nią dziecko no i byli razem.
- Może zostaniecie na parę dni. Wykorzystam Louis do składania mebli.- śmieje się Harry Wbijam wzrok w podłogę, bo chyba bym go zabiła teraz.
- Jak wam nie będzie przeszkadzać nasze towarzystwo - odpowiada pogodnie
- Weź Kate przestań. On tu prawie zamieszkał nie przeszkadza mi, że tak bałagani
- Haha - śmieje się.
- To co zostaniecie
- Jeśli naprawdę nie przeszkadzamy.
- Kochanie prawda, że nie przeszkadzają
- Skądże.- Całuje mnie w policzek.
- To super, muszę nauczyć Thoma mówić wujek.- Idę do kuchni i robię obiad. Jestem zła i zazdrosna. Ale mam satysfakcje widząc jej minę kiedy Harry mówi do mnie "kochanie", albo z czułością całuje. Lubię Kate no ale...grr
- Nie masz być o co zazdrosna- mówi wchodząc do kuchni
- Co?
- Nie musisz być zazdrosna. Ja kocham Louisa, a Harry kocha ciebie. On nigdy nie patrzył tak na mnie
jak patrz na ciebie
- Nie jestem zazdrosna
- Jesteś. To widać. Nie jesteś zadowolona, że zostajemy
- nie prawda. - wzruszam ramionami.
- Prawda, ale też bym była.
- Zawołasz ich na obiad?
- Jasne.- Wychodzi. Nakrywam do stołu. Jemy razem obiad Później zabieramy Suzie i Thoma na spacer. Niech Kate i Lou mają nieco samotności. Chodzimy po parku rozmawiając. Harry niesie na rękach małą, która ciągle o coś pyta. Bardzo lubi rozmawiać. I dużo się śmieje. Z wyglądu może i jest podobna do Harry'ego, ale z zachowania do Louisa
- W tył zwrot - mówię widząc kogoś przy fontannie. Wykręcam wózkiem i idziemy w drugą stronę
- Wiesz, że nie możesz wiecznie go unikać
- Mogę.
- Ja mogę na niego patrzeć a ty nie?
- Nie. Ja nie mogę.
- Dobrze.
- Usiądźmy na chwilę...- mamrocze. Siadamy na ławce przy placu zabaw. Jakoś słabo się czuje. Muszę odpocząć. Opieram głowę o ramię Harry'ego. Kręci mi się w głowie więc zamykam oczy.
- Skarbie co jest?
- Nic…- Całuje mnie w głowę.
- Nic? Jesteś blada
- Wydaje ci się.
- Może.- Oddycham głęboko. Naprawdę mi słabo.- Suzie chodź do wujka.
- Juś- biegnie do niego.
- Kupimy watę?
- Tak! - krzyczy radośnie.
- A ty kochanie chcesz?- Kręcę głową. Zaglądam do wózka. Ale widzę dwa wózki. Wszystko podwójnie. Harry idzie pod watę. Jest dwóch Harry’ch. Kurwa co się dzieje.
- Alison,,,
- Hm?
- CO się dzieje?
- Nie wiem. - odpowiadam zgodnie z prawdą.
- Zadzwonię po Lou i pojedziemy do lekarza
- Nie. To..ja. - jest mi nie dobrze i głowa mocno boli. - Atak migrenowy.
- Na pewno? Wrócimy do domu taksówką
- Tak mi się wydaje.- Harry dzwoni po taksówkę. Wracamy do domu. Idę do łazienki. Wymiotuje a głowa mi pęka.
- Harry mówił, że źle się czujesz. Mam tabletki, które brałam w ciąży
- Dzięki..
- Połóż się ja zrobię kolację.- Kiwam głową. Ląduje w łóżku. Harry przynosi mi herbatę.
- Przepraszam.
- Nie masz za co.- Całuje mnie w głowę. Wtulam się w poduszkę. Nienawidzę migreny. Harry przygasza światło i mocno mnie przytula. Jego ramiona są ostoją. Całuje mnie po głowie i cicho nuci. Zamykam oczy i usypiam .Budzę się głodna
-.jesteś wymagający – mówię do. Brzucha. Podnoszę się z łóżka. Czuję się lepiej. Harry'ego nie ma w pokouj. Wychodzę z sypialni. Spokojnie schodzę na dół. Harry siedzi w salonie pije wino z Kate. Idę do kuchni. Robię sobie kanapki. Wychodząc wpadam na Louisa.
- Gdzie dzieci? - pytam. - Chcesz kanapkę?
- Śpią. Nie.
- Nie pijesz z nimi?
- Piję. Tylko czytałem jeszcze jedną bajkę
- Aaa. Chyba że tak.
- No chodź siadaj z nami
- Nie.
- Dobra.- Biorę herbatę i wracam na górę. Siadam na łóżku i kładę rękę na brzuchu. Mały znów się rusza. Bardzo. Strasznie ruchliwy jest. Bardzo ruchliwy. Koniecznie nie chce mi dać spać w nocy. Ale w dzień jest nader spokojny. To jest rozrabiaka. Wchodzę do łazienki i nalewam wody do wanny. Rozbieram się i wchodzę do niej. Próbuje się odprężyć, ale ciągle myślę o Harry'm i Kate. Po prostu lubię ją ale mnie denerwuje. To z nią spędza teraz czas. Ją zna dłużej. Z nią ma dziecko. Przyjemniej jest pewny że to jego. Opieram rękę o wannę a o rękę głowę. Zaczynam cicho płakać. Sama skomplikowałam sobie życie Wychodzę z wanny i w piżamie kładę się do łóżka. Wtulam się w poduszkę i odwracam na bok. Zgaszam lampkę nakrywając się mocno kołdrą. Zasypiam już kiedy czuje jak ktoś się kładzie obok mnie.
- Wiem że śmierdzę alkoholem, ale zajęli mi kanapę.- mówi szeptem
- Nie ma sprawy - mruczę w poduszkę. Przyciąga mnie do siebie.
- Żeby wykorzystywać naszą kanapę. Tylko nam to wolno.
- Tak. -Całuje mnie w głowę.
- Kocham cię-mruczy
- Ja ciebie tez kocham...-Oboje Zasypiam.

6 komentarzy: